Tech & Life

Being good in business is the most fascinating kind of art. Making money is art and working is art and good business is the best art. – Andy Warhol

K

KryptoMama – relacja z Devcon3

K

Na konferencji programistów Ethereum w Cancun litrami leje się nie szampan, tylko wódka. W klubie Coco Bongo tłum nerdów. Na stołach, w klatkach i na rurach tańczą roznegliżowane panny. W Cancun listopad to niski sezon, ale plotka głosi, że właściciel klubu zwoził dziewczyny autobusami z okolicznych meksykańskich wiosek specjalnie na okazję wydarzenia. Poza Latynoskami w klubie dominują biali mężczyźni, średnia wieku to może 25 lat. Trudno mieć pretensje do młodzieży o huczną zabawę, ale wszechobecne pupy, piersi i ubrania złożone z czerwonej siateczki i czarnych paseczków budzi we mnie lekki niesmak.

Cancun to meksykański kurort turystyczny o wątpliwej reputacji. Widok dominującego na ulicy neona „Puts las Vegas nightlife to shame” i tańczącej w szklanym akwarium półnagiej kobiety podsumowują klimat tego miejsca. Znajomi deweloperzy z fundacji Ethereum w zasadzie nie bardzo rozumieją, czemu organizacja wybrała to miejsce na doroczne spotkanie społeczności Blockchain. Podobno Vitalik – guru społeczności – również był przeciwny. Nie wiadomo więc, kto zdecydował.

Przeciwni organizacji imprezy w Cancun byli też świeżo upieczeni kryptomilionerzy, ale to nie ze względu na atmosferę miejsca, tylko na bezpieczeństwo. W Meksyku dużo słyszy się o porwaniach, wiec niektórzy uczestnicy konferencji chodzą otoczeni uzbrojonymi po zęby ochroniarzami. W kuluarach konferencji mówi się, że  widok bardzo młodych ludzi obnoszących się w kurorcie z prywatną ochroną też budzi niesmak. I że Vitalik, przecież też bogaty, a ochrony nie używa. I że nie używał jej też Steve Jobs, ani Larry Page. No i ogólnie, że zeszłoroczna edycja konferencji w Szanghaju była „jakby bardziej poważna”.

O kobiety w krypto ciężko. To żadna nowina. Pośród dwóch tysięcy męskich twarzy rozpoznaję Monę z Melonport, i drugą deweloperkę z Melona. Jeszcze Kasia z Golema, Ola z Cosmos i Natalia z Ethworks. Polska reprezentacja dziewczyn jest jak zwykle na technicznych wydarzeniach stosunkowo spora. To tez żadna nowina. Komunistyczna propaganda twardych traktorzystek sprawiła, że Polki męskiej pracy się nie boja. Wśród prelegentów jest dwóch nie-mężczyzn – profesor Elaine Shi i transwestytka Raine Revere. Przy tak niskim natężeniu estrogenu, spotkana w windzie dziewczyna w koszulce z napisem „Crypto Chicks” natychmiast zwraca moją uwagę.

Zagajam rozmowę, idziemy na plażę i zamawiamy dwie piña colady. Rozmowa się klei. O tym, że Blockchain taki fajny bo transparencja i demokracja i trustless trust i inclusivity. Ze jej firma zajmuje się szkoleniami kobiet Blockchain w Kanadzie. Tez o tym, że projekty w społeczności zbierają niebotyczne finansowanie – setki milionów dolarów przez ostatnie pół roku. Że to ciekawe, że społeczność wspiera ruchy niepodległościowe Katalonii, i że podobno po ogłoszeniu niepodległości prowincja wyda swoją oficjalną walutę już nie w mennicy, tylko na Blockchain. Powstanie więc taki kataloński Bitcoin. Mówimy też o tym że niska reprezentacja kobiet i ras innych niż kaukaska wśród prelegentów Blockchain szkodzi, bo konferencja stała się naszą wizytówką i reprezentuje nas już nie tylko jako inżynierów, ale również jako trend społecznościowy, tymczasem patrząc na to wszystko z zewnątrz ktoś mógłby dojść do wniosku, że demokracja i inclusivity w naszym wydaniu są domeną białych mężczyzn, ich uzbrojonych ochroniarzy i damskich pup ubranych w czerwone siateczki.

W końcu pytam, jak zaczęła działać w krypto. “Oh…” – spuszcza wzrok – “Jestem mamą  Vitalika”. “O rany”, myślę sobie, “trochę wow!”. Nie pokazuje po sobie, że czuję się, jak bym wygrała życie, tylko szybko przewijam w myśli ostatnia godzinę rozmowy i z ulga stwierdzam, ze nie powiedziałam nic niestosownego. Poza spotkaniem rodzicielki naszego guru pierwsze dni konferencji mijają bez większych przygód. Rano siedzimy na technicznych wykładach. Nocami Coco Bongo dalej zawstydza Las Vegas gabarytami półnagich dziewczyn i fontannami wódki.

W ostatnim dniu stoję na ulicy z grupka kumpli, gdy nagle słyszę, jak z moich ust padają słowa o luksusowym penthousie w hotelu w którym mieszkam, o stumetrowym tarasie z widokiem na ocean i codziennych prywatnych lekcjach jogi, i o tym że rano będę pływać z zespołem na jetski, a potem spa i masaże, bo przecież musze się zrelaksować zanim wsiądę do samolotu, bo chociaż lot oczywiście biznesklasą, to… „Co tak nawijasz o swoich przywilejach?” – pytaniem zaskakuje mnie jeden z chłopaków. „Bo każdy tak tu nawija” – odpowiadam instynktownie i bez zająknienia, i czuję, jak jednocześnie ogarnia mnie przerażenie, wstyd i złość.

Złość na tego chłopaka, za to, że czepia się mnie, a nie Coco Bongo. I na całą tę konferencję, i siebie i wszystkich tych, którzy za nic mają nasze wartości i zasady, dla których w ogóle w Blockchain weszłam. Wstyd przed samą sobą, że tak łatwo, w ciągu ledwie paru dni, poddałam się atmosferze tworzonej przez rozpieszczonych nuworyszy. Przerażenie, że to nie tylko atmosfera Cancun, ale że może wartości te my wszyscy już, jako społeczność, porzuciliśmy i że za dużo kasy i władzy wyładowało w niewłaściwych rękach.

Że władza uzależnia, jak kokaina, i jednocześnie, że z wielką władzą wiąże się wielka odpowiedzialność. Że być może my, jako społeczność, sobie z władzą nie radzimy, i że stworzyliśmy potwora, początkowo niewinnie, z dobrą intencją. Jak Einstein bombę atomową, albo Marks komunizm.

Następnego dnia na konferencję już nie idę. Zamiast tego o świcie siadam na plaży, w tym samym miejscu, gdzie wcześniej siedziałam z mamą Vitalika. Przypominam sobie, jej spokojny głos i jak mądrze dyskutuje ze mną politykę, obyczaje, i świat. I budzi się we mnie myśl, że chyba dobrze, że nad tym wszystkim czuwa jakaś mama.

***

Słowniczek:

Deweloper / Dew – Programista.

Nerd – Przeciwieństwo wymarzonego chłopaka z serialu Beverly Hills 90210, czyli nie-Ken (mąż Barbie), nie-wysportowany, nie-szeroki uśmiech, nie-popularny, nie-modnie ubrany, nie-lew salonowy. W Polsce mówi się czasem „piwniczak”. Piwniczaki, paradoksalnie, są coraz bardziej w modzie, czyli dobrze jest być nerdem.

Blockchain – Powstała w 2008 roku technologia, która zainicjować może zmiany ekonomiczne i społeczne podobne do tych, jakie były wynikiem powstania Internetu. Jej podstawową zasadą jest decentralizacja procesów transakcyjnych, a więc potencjalnie Blockchain może podważyć rolę banków, notariuszy, wszelkich rejestrów, a nawet rządów.

Bitcoin – Pierwsze zastosowanie technologii Blockchain, spopularyzowane po kryzysie bankowym w 2008 roku. Jest to waluta, która nie jest wydawana przez państwo, tylko kreowana i zarządzana niezależnym od rządów i polityki zdecentralizowanym systemem komputerowym. Inicjatorem tego systemu jest człowiek (lub grupa ludzi) występujący pod pseudonimem Satoshi Nakamoto.

Ethereum – Druga po Bitcoin najbardziej popularna krypto waluta.

Vitalik Buterin – 24-letni wórca Ethereum i guru społeczności Blockchain.

Kryptomilioner – Ktoś, kto dorobił się na wczesnym zakupie lub spekulacjach kryptowalutami. Bycie kryptomilionerem jest trochę, jak wygranie losu na loterii, albo jak bycie rosyjskim oligarchą.

Golem, Ethworks, Neufund – popularne polskie projekty rozwijane w technologii Blockchain.

Parity – popularny szwajcarski projekt Blockchain.

Facebook Comments

About me

Zoe Adamovicz is the CEO and co-founder at Neufund. A serial entrepreneur and investor, passionate about building technology businesses that are impactful, positive and at the same time profitable and powerful.

Things I care about